Kamil W.

Doświadczony wolontariusz

DSC_0109

Kamil pojawi się w Fundacji Pegasus na skutek zorganizowanego podstępu. Wolontariusze poznali go w innej stajni i dostrzegli ogromny potencjał. Kiedy poszukiwał nowego miejsca, w którym będzie mógł spędzać czas z końmi wydelegowali swojego przedstawiciela i zaprosili na niezobowiązująca kawę w Musułach. Gdy tylko przekroczył bramę oczywistym stało się, że MAMY GO!

Kamila zauroczyły wszystkie konie, a warunki w jakich żyją przekonały, że warto pomagać. Szybko stał się stałym „elementem” musulskiego krajobrazu. Twierdzi, że Pegasus to fundacja inna niż wszystkie:

„Nie czuć atmosfery korporacyjnej, to nie jest przedsiębiorstwo – może i cierpią na tym nieco finanse (nie przelewa się, oj nie) ale za to konie mają się jak pączki w maśle. I atmosfera jest naprawdę przyjemna. Ponadto cisza i spokój, piękne łąki i zadbane konie – można psychicznie odpocząć robiąc jednocześnie coś naprawdę pożytecznego”.

Kamil pomaga dosłownie we wszystkim, można go poprosić o każdą pomoc. Sprząta stajnie, wyrywa chwasty, czyści konie, pomaga przy leczeniu i karmieniu. Czasami spędza w fundacji całe weekendy, w razie potrzeby potrafi nawet zastąpić jednego z opiekunów koni. Jest też „tatusiem” naszego Bilko, w pełni pokrywa koszty utrzymania wałaszka i pracuje nad jego rozpuszczaniem, tfuuu charakterem oczywiście 🙂

Zapytany dlaczego właśnie konie są bliskie jego sercu odpowiada:

Bo chorągwie pod Grunwaldem, bo husaria pod Kircholmem, bo szwoleżerowie pod Somosierrą, bo ułani pod Rokitną… Bo koń to Polska.  Słaby ze mnie jeździec, ale miłość do koni mam w genach. Z przeproszeniem Orła, ale w godle powinniśmy mieć konia. … Czy wspominałem, że konie to najwspanialsze stworzenia na Ziemi? (obok kotów oczywiście)”.

Change this in Theme Options
Change this in Theme Options