Agnieszka

Opublikowano: odeszly
Tags:

agnieszka

Agnieszka– klacz, ur. w 2010 roku.

Po długiej walce Agnieszka odeszła na początku 2016 r.

Historia:

Agnieszka trafiła do nas jak miała niespełna półtora miesiąca. Urodziła się w prywatnym gospodarstwie niedaleko Płocka, prowadzonym przez starszego gospodarza. Jej mama- duża, zimnokrwista klacz, co roku wydawała na świat piękne, zdrowe źrebaki. Z Agnieszką było jednak inaczej.

Mała po paru dniach od urodzenia zachorowała. Nie była w stanie podnieść się i pić mleka mamy. Gospodarz przejął się losem Agnieszki, wzywając kolejnych weterynarzy, którzy rozkładali ręce bo nie wiedzieli co jej dolega. Właściciel koni robił co mógł, aby utrzymać źrebaka przy życiu. Choć sam schorowany, co kilka godzin dniem i nocą przychodził do stajni, gdzie duża klacz trącała nosem maleństwo, żeby wstało i zaczęło jeść. A ponieważ maleńki konik nie mógł sam wstać, właściciel przy każdej wizycie w stajni, dźwigał źrebaka i przystawiał do matki, żeby mała napiła się choć odrobinę mleka. Po kilku dniach, coraz ciężej było mu podołać opiece nad maleńką. Nadal szukając pomocy, wezwał kolejnego lekarza weterynarii- Panią Agnieszkę. Diagnoza była bezlitosna- źrebak ma kulawkę. Maleńki konik zaczął dostawać antybiotyki i nadal musiał być podstawiany do matki. Niestety kobyłka z czasem zaczęła tracić pokarm, więc mała Agnieszka musiała być dokarmiana butelką. Pani doktor widząc dramat starego człowieka, klaczy oraz maleństwa, skontaktowała się z TOZ-em, a TOZ z naszą fundacją z prośbą o pomoc.

Przez wiele tygodni trwała walka, o to aby Agnieszka w ogóle samodzielnie stanęła na nogach. Mała poddana została intensywnej terapii farmakologicznej oraz rehabilitacji, która uratowała klaczce życie. Dziś Agnieszka jest w całkiem niezłej formie, jednak wciąż musi być rehabilitowana.

 

Change this in Theme Options
Change this in Theme Options
Translate »