Alborg

Opublikowano: odeszly
Tags:

alborgZgłoszenie o tym koniu dotarło do nas równocześnie z dwóch stron. Telefon od zaprzyjaźnionej z nami osoby z informacją, że koń leży na polu i umiera, wzbudził nasz niepokój. Tym bardziej, że dzwonił do nas również właściciel tego samego konia z prośbą o jego wzięcie, ale stan przedstawiał jako dobry. Koń miał być rzekomo po operacji stawu kolanowego przeprowadzonej 1,5 roku wcześniej, będący w dosyć dobrej kondycji, rzekomo jeżdżony jeszcze dwa tygodnie wcześniej stępem, w celach rehabilitacyjnych.

Na miejsce dotarliśmy razem z właścicielami Alborga. Koń leżał kilkadziesiąt metrów od stajni na polu, osłonięty przed słońcem parawanem. Stan konia był bardzo zły, okazało się, że oprócz niedowładu nogi, wałach został pogryziony przez dzikie psy. Koń był leczony przez lekarza, ale żadna z bardzo licznych i głębokich ran kąsanych, nie była ani wygolona, ani zdezynfekowana, ani też zabezpieczona przez zanieczyszczeniem. Ze wszystkich ran na głowie i nogach sączyła się ropa.

Koń został przewieziony do kliniki weterynaryjnej na Służewcu. Na miejscu okazało się, że wałach ma również bardzo głębokie odleżyny na guzach biodrowych i na stawach łokciowych oraz jest skrajnie odwodniony. Koniem zajął się Dr. Mariusz Gębka- zabezpieczone zostały wszystkie rany, podano antybiotyki, środki wzmacniające. Wałach całą noc był pod intensywną opieką, niestety rano, w wyniku infekcji całego organizmu i osłabienia- koń dostał wstrząsu. Nie można było już nic zrobić i zapadła decyzja o eutanazji.

Bardzo nam przykro, że nie udało się nawet pokazać temu stworzeniu, naszych fundacyjnych pastwisk, że nie pobiegał swobodnie ze stadem. Jedyne co mogliśmy dla niego zrobić, to ulżyć jego cierpieniu.

Change this in Theme Options
Change this in Theme Options
Translate »