Kaja

Opublikowano: odeszly
Tags:

kajaKaja odeszła latem 2014r.

Historia:

Nie znamy przeszłości klaczy. Może biegała na wyścigach wygrywając przy akompaniamencie głośnych wiwatów, publiczności ?  Może grzejąc plecy w letnim słońcu i brodząc w trawie po kolana odchowywała kolejne źrebaki? A może ciężko pracowała na swoją garść owsa nosząc na bolącym grzbiecie adeptów jeździectwa ? Nie wiemy. Nie wiemy również, co spowodowało, ze koń ma złamana żuchwę.

Kaję poznajemy w trakcie drogi, która miała być jej ostatnią. Stoi w ciemnym, dusznym wnętrzu handlarskiej ciężarówki. Po otwarciu drzwi wygina szyję i mrużąc od światła oczy łapczywie chwyta powiew gorącego wiatru pachnący wolnością. Cicho rży, jakby wiedziała co ją czeka i jakby była wdzięczna nawet za ten łyk świeżego powietrza – być może ostatni. O wiadrze zimnej wody w ten upalny dzień nie ma nawet co marzyć…

Podczas gdy przy samochodzie trwa ożywiona rozmowa w półmroku jego dusznego wnętrza raz po raz błyskają jej oczy i… zęby. Żuchwa była kiedyś złamana, jest nieprawidłowo zrośnięta, żeby wystają z boku pyska, połowa języka smętnie zwisa na zewnątrz. Zapada decyzja – płacimy 200 złotych zaliczki, sprowadzamy klacz z samochodu. Koń ślizga się na stromym trapie, trzęsące się nogi ledwie wytrzymują jej ciężar. Potyka się, ale nie upada. W świetle dnia dopiero widać jak smutny los ją spotkał. Koń jest chudy, żebra i kręgosłup wystają spod cienkiej skóry, brudna, matowa sierść sterczy we wszystkich kierunkach. Nie wiemy nawet, czy przyczyną takiej kondycji konia nie jest ta źle zrośnięta szczęka, czy to nie ona uniemożliwia normalne pobieranie pokarmu.

Wezwany weterynarz dokładnie obejrzał konia, podał leki nawadniające i wzmacniające. Potwierdził, że uraz jest stary i że żadne leczenie nie jest możliwe.  Kilka dni później zaniepokoiło nas nabrane wymię klaczy. Kaja niespokojnie kręciła się w kółko, co chwila kładła się na ściółce. Niespodziewanie rozpoczął się poród… Źrebak urodził się żywy, był jednak mały i chudy oraz tak słaby, że nie był w stanie wstać. Pierwsze cztery doby karmiliśmy go zdojonym od matki mlekiem, kilka kolejnych – podnosiliśmy go i podtrzymywaliśmy podczas karmienia.

Dziś Mama i ponad miesięczny maluch biegają razem po padoku. Grzeją grzbiety w letnim słońcu. Łapią wiatr w rozdęte chrapy, ich kopyta wzniecają kurz…

Dzięki Państwa błyskawicznemu wsparciu kwotę na wykup koni już mamy. Bardzo dziękujemy !

Change this in Theme Options
Change this in Theme Options
Translate »