Kajtuś

Opublikowano: odeszly
Tags:

kajtuśO Kajtku, ok. 22 letnim wałachu, dowiedzieliśmy się poprzez wezwanie z Urzędu Gminy Radzymin do konia, który od dwóch dni leży na lodzie. Od razu pojechaliśmy do konia razem z zaprzyjaźnioną fundacją. Właścicielka, już pouczona przez straż miejską o konsekwencjach, nie stwarzała problemów.

Koń leżał na wybiegu przykryty kocem. Na nasz widok ożywił się trochę, próbował wstać ale zdrętwiałe nogi i wyziębienie organizmu na to nie pozwoliły. Na pytanie dlaczego nie wezwano weterynarza, właścicielka tylko się wykręcała. 22 letni wówczas Kajtek od miesiąca stał na dworze, bez żadnej wiaty, słomy pod nogami, na której mógłby się położyć. Na dworze stał ponieważ miesiąc wcześniej się przewrócił i nie mogli go podnieść. Właścicielka bała się, że jeśli znowu się przewróci to nie będzie mogła wyciągnąć go ze stajni.

Wiejące wiatry, szalejące śnieżyce a ostatnio nawet mróz, doprowadziły do osłabienia konia i jego upadku. Wezwany na miejsce weterynarz po wstępnych oględzinach stwierdził opadowe zapalenie płuc, odwodnienie.

Natychmiast załatwiliśmy transport oraz zgodę na przyjęcie Kajtka do kliniki na Służewcu. Gdy dotarliśmy na miejsce, lekarze natychmiast ruszyli mu na ratunek. Kroplówki, zastrzyki, solarium, przekręcanie konia z boku na bok, próby postawienia go na nogi i wiele innych zabiegów oraz wola życia samego konia, natchnęły nas nadzieją. Niestety w pewnym momencie Kajtuś się poddał. Łzy jak grochy ciekły mu po pysku. Lekarz nie dawał jednak za wygraną i z radością przyjęliśmy informacje, że wyniki badań się poprawiają. Kajtuś zaczął nawet lepiej oddychać. Niestety w ciągu kolejnego dnia mimo bardzo intensywnej opieki, jego stan się pogorszył i zapadła najtrudniejszą z możliwych- decyzja o eutanazji. Utrzymywanie Kajtka dłużej przy życiu było niehumanitarne.

Najbardziej przykre w tym wszystkim jest to, że gdyby w porę właścicielka wezwała pomoc dla konia, miał on szansę na przeżycie.

Change this in Theme Options
Change this in Theme Options
Translate »